Felietony OBPON: Uspoleczniajsie.pl, czyli słowo o liderach protestu

O sejmowym proteście osób niepełnosprawnych i ich opiekunów od samego początku informujemy bardzo szeroko zarówno w opracowaniach własnych, jak i cytowanych innych mediach. Przedstawiane postulaty w pełni popieramy i mamy nadzieję, że ich spełnienie rozpocznie serię zmian oczekiwanych od dawna przez środowisko osób z niepełnosprawnościami. Trudno jednak nie ustosunkować się do wydarzeń w niejasnym świetle stawiających liderkę inicjatywy, skoro historia uczy, że mogą one doprowadzić do zniweczenia całej akcji.

 

Ciosy poniżej pasa

Od 18 kwietnia grupa osób niepełnosprawnych przebywa wraz ze swoimi opiekunami w gmachu Sejmu. Domagają się spełnienia szeregu postulatów, z których jeden cały czas pozostaje kością niezgody z rządem – wprowadzenie dodatku „na życie” w wysokości 500 zł dla osób pobierających rentę socjalną. Czas płynie nieubłaganie i nie wygląda, by rząd był skłonny przystać na to żądanie, choć protestujący co jakiś czas je łagodzą m.in. proponując wejście w życie świadczenia dopiero od 2019 roku. W międzyczasie do mediów dochodzą wieści o np. zakazie otwierania okien w Sejmie przez protestujących czy zawieszaniu przez nich na ścianie pocztówek ze wsparciem akcji, które przysyłają Polacy z całego kraju. Od początku też „siła ognia” przekazu części mediów była skierowana na przywódczynię przedsięwzięcia. Zarzucano więc Iwonie Hartwich, że była z rodziną na nietanich wakacjach w Chorwacji, mieszka w jednym z toruńskich apartamentowców czy też ma drogiego w utrzymaniu psa. Dopóki odbywało się to na zasadzie wywlekania życia prywatnego jej i syna, można było uznawać ten proceder za zwyczajne ciosy poniżej pasa, obliczone na zdyskredytowanie Bogu ducha winnej rodziny. Sęk w tym, że w ferworze walki o cele protestu pani Hartwich postanowiła minąć się z prawdą w dość istotnej sprawie.

 

Kuba, mama i fundacja

Chodziło o jej syna Kubę, który zyskał sympatię wielu milionów Polaków jako ten, który odważył się walczyć o swoje. Inteligentny i wrażliwy 24-latek, poważnie niepełnosprawny fizycznie, za to z pełną sprawnością intelektualną. Stał się solą w oku u niektórych polityków, jak choćby posłanki Bernadety Krynickiej z Prawa i Sprawiedliwości, która wzburzona protestem powiedziała reporterowi stacji TVN24, że Kuba powinien pójść pracować. Tymczasem z jego zatrudnieniem miało być kiepsko. Sam na początku bieżącej akcji w Sejmie mówił „Krytyce politycznej”: „Niestety, ale my po prostu nie podejmiemy żadnej pracy”. Jeszcze dalej jednak poszła jego mama, która 9 maja na antenie TVN24 stwierdziła w sposób nadzwyczaj jednoznaczny: „Ja bym bardzo chciała, by Kuba pracował”. Opowiadała, że syn był zarejestrowany w Urzędzie Pracy w Toruniu i przez ponad dwa lata „jeździli z nim na tak zwane odhaczanie”. Jednakże „Kuba za każdym razem słyszał, że nie ma dla niego pracy i w najbliższym czasie nie będzie. (...) Po dwóch i pół roku jeżdżenia do urzędu pracy Kuba powiedział: mamo, ja nie chcę tam jeździć i słyszeć wciąż, że nic dla mnie nie ma” - usłyszeli widzowie stacji telewizyjnej.

 

Tyle tylko, że w środę, 23 maja, media obiegło oświadczenie toruńskiej Fundacji z Widokiem, zamieszczone na jej profilu facebookowym: „Wobec pojawiających się spekulacji dotyczących działalności Fundacji z Widokiem, której fundatorem jest matka niepełnosprawnej dziewczynki, a które to spekulacje godzą w jej dobre imię i jej pracowników oraz utrudniają swobodne działania ukierunkowane na poprawę jakości życia dzieci i osób niepełnosprawnych, fundacja oświadcza, że Pan Jakub Hartwich od listopada 2016 r. jest zatrudniony w fundacji. Zatrudnienie jest dofinansowane przez PFRON. Obecnie Pan Jakub Hartwich przebywa na urlopie. Sposób spędzania czasu wolnego przez pracownika fundacji pozostaje w jego wyłącznej gestii. Fundacja prosi o uszanowanie jej działań i nie prowadzenie dyskusji dotyczącej obecnego protestu w Sejmie RP na fanpage fb prowadzonym przez fundację oraz w innych mediach. Wobec zaistniałej sytuacji możliwość umieszczania komentarzy na fanpage fb fundacji została wyłączona. Zarząd Fundacji z Widokiem”.

 

Co na to Iwona Hartwich? W rozmowie z Polską Agencją Prasową powiedziała: „To jest uspołecznianie, to nie jest praca zawodowa. Kuba uspołecznia się tam od 2016 roku (...)  Jest na urlopie bezpłatnym i dostał informację, że już niedługo tam niestety nie będzie uczęszczać. Będąc w Sejmie Kuba dostał wiadomość, że pieniądze są już tylko na dwa miesiące”. Dodała, że owe „uspołecznianie się” polega na tym, że jej syn „nie wykonuje tam żadnych czynności oprócz tego, że rozmawia z tymi ludźmi i bywa tam na co dzień” przez 3,5 godziny dziennie. Nadmieńmy jeszcze, że we wspomnianym wywiadzie w TVN24 również mówiła o „uspołecznianiu”, ale w zupełnie innym kontekście: „Robimy wszystko, żeby nie był w tych przysłowiowych czterech ścianach, bo to jest stereotyp. Dzisiaj rodzice tak nie postępują. Wychodzimy na spacer, na konie, na basen, do ośrodka rehabilitacyjnego”.

 

Interesujące informacje zamieściła też Ewa Kalisz z Torunia w swoim komentarzu pod artykułem o odpowiedzi Iwony Hartwich, jaki zamieścił portal natemat.pl: „Tak, mieszkam w Toruniu. Jestem osobą niepełnosprawną tak jak Kuba [(też MPD – (mózgowe porażenie dziecięce – przyp. RM)] i korzystam z tej samej placówki rehabilitacji, z której korzystał Kuba. Przy tej placówce działa Fundacja z Widokiem (...) Są w Toruniu organizacje, które zajmują się 'uspołecznieniem' niepełnosprawnych. Taką organizacją jest Klub Integracji Społecznej przy Stowarzyszeniu Jestem. Tyle, że tam uczestnikom nie płacą ani złotówki. Tutaj to była praca. Na pół etatu i nie zdobyta przez ogłoszenie na pracuj.pl, tylko dzięki życzliwości szefowej Fundacji”.

 

Nie o pracę, lecz o kłamstwo chodzi

Oczywistą jest rzeczą, że jako organizacja nie tylko popierająca, ale i czynnie wspierająca zatrudnianie osób z wszelkiego rodzaju niepełnosprawnościami, nie krytykujemy podjęcia pracy przez Kubę Hartwicha. Cieszymy się, że znalazł on zatrudnienie i z całych sił kibicujemy mu, by trwało ono jak najdłużej – jeśli nie w tym, to w innym miejscu. Trudno jednak przejść obojętnie wobec faktu upartego wprowadzania w błąd opinii publicznej przez panią Iwonę.

 

Nie mam bowiem wątpliwości, że fakt zatrudnienia Kuby w Fundacji z Widokiem stanowi dowód na jego pracę, a nie „uspołecznianie”. Nie wiem, jaki konkretnie ma on tam zakres obowiązków i jakie pobiera wynagrodzenie, ale nie ma to większego znaczenia. Sam przez dobre kilka lat – mieszkając jeszcze w moim rodzinnym mieście – wykonywałem swoje powinności za bardzo małe pieniądze, o które niejednokrotnie musiałem się upominać u pracodawcy. Robiłem to w ramach umowy o dzieło, a do mojego ówczesnego stanowiska zatrudnienia PFRON nie przysłużył się nawet złotówką. Do głowy mi jednak nie przyszło, aby nie nazywać tego pracą! Byłoby to dla mnie wysoce urągające.

 

Patrząc na powyższą historię, należy się poważnie obawiać o losy całej inicjatywy. Po pierwsze: jak napisała cytowana wcześniej Ewa Kalisz: „Gdyby matka Kuby powiedziała prawdę, niczego by to w wymowie protestu nie zmieniło, wręcz przeciwnie. Jasno było widać, że nawet gdy taka osoba jak Jakub daje z siebie wszystko i tak nie daje rady się utrzymać. A teraz jego mama wyszła na krętaczkę i jeszcze wpędziła Fundację w kłopoty, bo teraz Fundacja musi bronić się przed fałszywymi oskarżeniami. A efekt będzie taki, że pracodawcy będą się jeszcze bardziej bać dawać szansę osobom niepełnosprawnym o niskich kwalifikacjach, żeby potem się nie tłumaczyć, jak taka mamuśka stwierdzi, że dziecko nie pracuje, tylko rozmawia. (...) Teraz cholernie żal mi szefowej fundacji, bo postanowiła dać Kubie szansę, a teraz zamiast wdzięczności ma kłopoty”.

 

Po drugie, jeszcze ważniejsze: poparcie społeczne dla akcji protestacyjnej systematycznie spada. O ile pod koniec kwietnia aż 87 proc. Polaków w sondażu Kantar Millward Brown, przeprowadzonym na zlecenie „Faktów” TVN i TVN24, popierało postulaty protestujących, tak w połowie maja sondaż przeprowadzony przez pracownię Ariadna dla Wirtualnej Polski wykazał, że kontynuowanie protestu – po działaniach podjętych przez rząd – popiera już tylko 54 proc. ankietowanych. A Instytut Badań Pollster dla „Wiadomości” TVP 17 i 18 maja przeprowadził badanie, z którego wynika, że 62 proc. respondentów optuje za zakończeniem strajku. Nawet jeśli uwzględnimy preferencje polityczne poszczególnych środków masowego przekazu, spadek poparcia społecznego jest widoczny gołym okiem.

 

Po trzecie: poważną przestrogę dla wszystkich powinna stanowić historia Komitetu Obrony Demokracji. Choć na samym początku jego działalności nadzieje w nim pokładało wielu zwolenników obecnej opozycji, tak teraz pełni on rolę wręcz marginalną. Jego upadek zaś rozpoczął się w momencie, w którym lider KOD-u Mateusz Kijowski okazał się człowiekiem mającym problemy nie tylko z zatrudnieniem, ale i płaceniem alimentów. Polacy zorientowali się wówczas, że człowiek, w którego wierzyli i który deklarował się jako społeczna alternatywa dla przeciwników PiS-u, nie jest osobą godną zaufania. W efekcie dzisiaj żadnej apolitycznej opozycji w naszym kraju nie ma. Można zatem żywić istotne obawy, że podobnie będzie z wiarygodnym przedstawicielstwem środowiska osób z niepełnosprawnościami.

 

autor:
Robert Marchwiany
redaktor OBPON

Dodaj swój komentarz

Uwaga!

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników serwisu obpon.pl i nie ponosi on odpowiedzialności za treści wiadomości. Dodając powyższą wiadomość zgadzasz się z regulaminem dodawania komentarzy.
×
Szanowni Państwo!
W związku z wejściem w życie w dniu 25 maja 2018 r. rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE - dalej RODO informujemy, że:
Kto jest administratorem Twoich danych osobowych?

Administratorem Twoich danych osobowych jest Ogólnopolska Baza Pracodawców Osób Niepełnosprawnych sp. z o.o. sp. k. w Rzeszowie (adres: 35-005 Rzeszów, Plac Kilińskiego 2) - dalej zwana OBPON.

Jak możesz uzyskać informację o swoich danych osobowych?

Możesz skontaktować się nami pisząc na adres e-mail rodo@obpon.pl lub kierując tradycyjną korespondencję na podany powyżej adres.

W jakim celu pozyskujemy i przetwarzamy Twoje dane osobowe?

Twoje dane osobowe będziemy pozyskiwać i przetwarzać wyłącznie w celach:

  1. świadczenia usług tj. zawarcia i wykonania umowy (art. 6 ust. 1 lit. b RODO).
  2. rozpatrywania skarg i reklamacji (art. 6 ust. 1 lit. c RODO czyli wykonanie obowiązku prawnego).
  3. archiwizowania dokumentów tj. umowy, korespondencji, faktur (art. 6 ust. 1 lit. c RODO.
  4. dochodzenie roszczeń związanych z zawartą umową art. (6 ust. 1 lit. f RODO czyli prawnie uzasadniony cel, który polega na prowadzeniu postępowań polubownych, sadowych i egzekucyjnych).
  5. działalność marketingowa własnych usług i produktów art. (6 ust. 1 lit. f RODO czyli prawnie uzasadniony cel, który polega na prowadzeniu działalności z wykorzystaniem komunikacji elektronicznej, w tym np. świadczenie usługi newslettera).
Czy przetwarzamy Twoje dane w sposób zautomatyzowany?

Nie będziemy przetwarzać Twoich danych w sposób zautomatyzowany, w tym poprzez profilowanie. W ramach świadczonych przez OBPON usług korzystamy z plików cookies, tylko poprzez obserwacje i analizę ruchu na naszej stronie, jednak w ramach tych czynności nie przetwarzamy danych osobowych w rozumieniu RODO.

Kto może być odbiorcą Twoich danych?

Twoje dane możemy przekazywać innym podmiotom, które będą je przetwarzać zgodnie z obowiązującymi przepisami prawa, w szczególności będą to podmioty:

  1. uprawnione do otrzymania Twoich danych na podstawie przepisów prawa (np.: urząd skarbowy, Policja, sąd),
  2. przetwarzające Twoje dane na nasze zlecenie (np.: poczta, firma kurierska, bank, zaufani partnerzy biznesowi, wspierający naszą działalność gospodarczą),
  3. firmy wchodzące w skład naszej grupy kapitałowej (Ogólnopolska Baza Pracodawców Osób Niepełnosprawnych sp. z o.o. z siedzibą w Rzeszowie).
Jak długo będziemy przetwarzać Twoje dane?

Twoje dane jesteśmy zobowiązani przechowywać przez okres wskazany w przepisach prawa lub gdy jest to konieczne do prawidłowego prowadzenia przez nas działalności gospodarczej np.:

  1. dane związane z wykonaniem umowy: do czasu przedawnienia roszczeń,
  2. dokumenty księgowe: do czasu upływu okresu przedawnienia zobowiązania podatkowego, chyba że ustawa podatkowa stanowi inaczej,
  3. dane dla celów marketingowych w przypadku przetwarzania danych na podstawie:
    1. zgody - do czasu jej wycofania,
    2. prawnie uzasadnionego celu - do czasu wniesienia sprzeciwu.
Twoje uprawnienia w zakresie przetwarzanych danych przez OBPON.

Przysługuje Ci prawo dostępu do treści Twoich danych oraz prawa ich sprostowana, usunięcia, ograniczenia przetwarzania, prawo wniesienia sprzeciwu, prawo do przenoszenia danych, prawo do cofnięcia zgody w dowolnym momencie bez wpływu na zgodność z prawem przetwarzania, którego dokonano na podstawie zgody przed jej cofnięciem (w przypadku przetwarzania danych na podstawie zgody). W tym celu wystarczy, wyślesz do OBPON na adres e-mail lub pocztą tradycyjną swoje żądanie.

Jeżeli uznasz, że przetwarzając Twoje dane naruszamy RODO, to nasz prawo wniesienia skargi do Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych jako organu nadzorczego.

Czy podanie przez Ciebie danych jest obowiązkowe?

Podanie przez Ciebie danych jest konieczne do zawarcia umowy, jej wykonania oraz rozliczenia. W pozostałym zakresie jest dobrowolne.